Od dziecka chyba stosowałam pewną taktykę, a przynajmniej tak mi się wydaje. Jednak uświadomiłam to sobie dopiero po trzydziestce.
Teraz dużo mówi się o tym, żeby być sobą, żeby nie udawać, żeby jasno mówić o swoich potrzebach, ale czy to do cholery wyklucza bycie miłym? Czy to ma usprawiedliwiać brak kultury osobistej? Wielu osobom pomyliło się chamstwo ze szczerością, umiejetność komunikacji z prawem do wyrażania własnej opinii. Social media i szeroko pojęta komunikacja online niszczy w nas zdolność do rozmowy z żywym człowiekiem. Mówimy skrótowo, często bez zwracania uwagi na emocje i samopoczucie drugiej strony.
Ludzie są istotami społecznymi, nie żyją sami ze sobą. Żyją w grupach i mogą oczywiście próbować swoich sił samotnie, ale to nie jest łatwa droga. Wyobraź sobie teraz, że zostajesz sama/sam na tej planecie i wszystko co robią inni ludzie musisz zrobić Ty. Musisz wyprodukować sobie jedzenie, wybudować dom/szałas/cokolwiek, ubrać się, wyleczyć się, zadbać o swoje bezpieczeństwo chociażby przed drapieżnikami, bo przecież bez innych ludzi miałabyś/miałbyć tylko towarzystwo zwierząt.
To jest możliwe, ale czy proste?
Zacznijmy od szacunku. Żyjąc w społeczeństwie potrzebne są różne typy ludzi, żeby wykonywać określone zadania. Ktoś buduje nam drogi, chodniki, domy, mosty, zabiera nasze śmieci, produkuje nam jedzenie, ubrania, samochody, rzeczy codziennego użytku typu kubki, łyżki, termomixy. Ktoś nas leczy, zajmuje się pochówkiem naszych bliskich, gotuje dla nas w restauracjach, obsługuje nas w sklepach, ktoś leczy nasze zwierzęta, produkuje dla nich jedzenie. Kiedy ostatnio doceniłaś/doceniłeś prace tych ludzi? Choćby miłym słowem, uśmiechem?
Szacunek do drugiego człowieka bez względu na to, w którym miejscu drabiny społecznej się znajduje jest kluczowy. Bez tego nie ma mowy o byciu miłym. Możesz próbować, ale to będzie sztuczne, udawane i ja od razu bym wyczuła, że ściemniasz.
Jeśli już ten proces mamy za sobą i powiedzmy, że szanujesz ludzi to kolejne pytanie brzmi: Czy masz szacunek do siebie? Bo to nie jest wcale takie oczywiste. Po tym jak traktujesz innych widać nie tylko jaki masz stosunek do drugiego człowieka, ale też do samego siebie. Jeśli odnosisz się do nich w nieodpowiedni sposób, wywyższasz się, czujesz się lepsza/lepszy to najwięcej mówi o Twoim szacunku do siebie.
Jeśli nie będziesz szanować siebie to nie będziesz także szanować innych.
Ludzie często dużo mówią, używają bardzo górnolotnych haseł, ale po ich codziennym zachowaniu można zauważyć, czy to jest spójne – czy ich przekaz idzie w parze z zachowaniem. Często się dziwią, że nic nie mogą załatwić, że nikt im nie pomaga, że zawsze pod górkę. A moje doświadczenia są takie: najczęściej dotyka to osób, które mają problem z byciem miłym i komunikacją.
Ja jestem w komunikacji nastawiona na cel. To znaczy, że zależy mi na tym, aby dojść do jakiegos porozumienia i to jest absolutnie kluczowe. Wtedy jestem w stanie dogadać się z każdym czlowiekiem i uzyskać to czego oczekuje. To niezwykle przydatne umiejętność w pracy i biznesie. Co to oznacza w praktyce?
- nie kłócę się do upadłego o rzeczy nieistotne dla mnie – jeśli ktoś ma inną opinię/poglądy to odpuszczam w takich sytuacjach. Szkoda mi czasu i nie chce się niepotrzebnie stresować
- jasno komunikuję na czym mi zależy, ale zachowując zasady kultury, jeśli mam prośbę to po prostu proszę – nie manipuluję ludźmi jak zabawkami. Mówię wprost: “Mam do Ciebie prośbę. Będę bardzo wdzięczna jeśli mi pomożesz.”
- szanuję opinię swojego rozmówcy – zawsze drugi człowiek ma prawo myśleć inaczej niż ja. Każdy z nas ma inną percepcję, inaczej odbiera świat, ma inne doświadczenia, a to wszystko powoduje, że ma swoje własne opinie na wiele tematów i nic w tym złego! Ludzie wcale nie muszą myśleć i żyć tak jak my i to jest jak najbardziej ok.
- staram się przekonać do swojej racji tylko wtedy, kiedy jest ku temu jakiś ważny powód, mam w tym jakiś wyższy cel, a nie tylko postawienie na swoim. Nie interesuje mnie to, żeby moja racja była na górze, bo co mi to da? Poza urażonym rozmówcą już nic.
- jestem miła, uśmiecham się, żartuję, komplementuję – to działa cuda, skraca dystans, otwiera ludzi na nas.
Bycie miłym to nie jest udawanie, kogoś kim nie jesteś.
Bycie miłym to nie jest udawanie, kogoś kim nie jesteś. To jest umiejętność komunikowania się z ludźmi i okazywania im szacunku. Każdy z nas lubi osoby serdeczne, uśmiechnięte, sympatyczne. To wcale też nie znaczy, że trzeba być miałkim, nijakim, bo jak znasz mnie z Instagrama to doskonale wiesz, że mam swój charakterek 🙂 To pokazuje wiele badań psychologicznych. Dla miłej osoby jesteśmy w stanie zrobić więcej, chcemy przebywać w jej towarzystwie i chętniej jej pomagamy. Tak to działa od stuleci. I nie mam tu na myśli “udawania” dla uzyskania własnych celów, bo to się nazywa manipulacją. Jak zaczniesz szanować siebie, a Twoje poczucie wartości będzie na odpowiednim poziomie to samo przyjdzie i nagle przestaniesz chcieć udowadniać całemu światu, że to Ty jesteś górą, a zaczniesz się uśmiechać 🙂
Bądźmy dla siebie serdeczni i mili. Takiego świata nam wszystkim życzę.
